Prachowskie Skały i Hruba skała

No i masz .... tyle czekałem na tę wycieczkę, a teraz siedze przy komputerze i opisuje, co zwiedzilismy przez te minione 6 dni niestety czas płynie nieubłaganie. No, ale dosyć tego użalania się. :)
Przyjechaliśmy przed południem do Jinolic. Naszą bazą wypadową stał się na tych kilka dni autocemping "Eden" - Miejsce malowniczo położone nad jeziorkiem obok las dla dzieci mały basen i kilka atrakcji: mini golf, kort tenisowy, siatka. Słowem wszystko, co potrzebne by wypocząć. Jedyna uwaga dla tych, co wybierają się w to miejsce zabierzcie ze sobą czajnik i coś na czym możecie zjeść :) chyba, że nie lubicie gotować na urlopie to jest obok restauracja. Zanim wyjechałem już wczesniej opracowalismy z żoneczką trasę zwiedzania na każdy dzień...
DZIEŃ PIERWSZY
Po rozpakowaniu się pojechaliśmy zwiedzać Jicin- piękne niewielkie miasteczko. Wart uwagi jest rynek i wieża- gdzie za małą opłatą możecie wejść na górę i podziwiać piękną panoramę okolic. Potem zaliczylismy w jakiejś cukierni dobre lody i udaliśmy się na zakupy do pobliskiego plusa, a gdy się nam portfele zrobiły lżejsze pojechaliśmy na autocemping, bo ciągnęło nas do pływania po ślicznym jeziorku.
DZIEŃ DRUGI
Pogoda od rana nam dopisywała, aż się nogi same rwały do chodzenia :). Dziś atakujemy Prachowskie Skały. Gdy zapełnilismy nasze puste brzuchy pojechaliśmy do turystycznej chaty i stąd rozpoczęliśmy zwiedzanie. Najpierw poszliśmy zielonym szlakiem na punkty widokowe: Pechowa Vychlidka oraz Sikma vez , Vychlidka miru. Następnie odbiliśmy na żółty szlak i weszliśmy ponownie na zielony szlak, aby zwiedzić centrum skalnego miasta. Cała trasa zajęła nam parę godzin. Teren jest malowniczy, a niewątpliwie do najciekawszych miejsc należą punkty widokowe, z których roztacza się przepiękny widok na okolice (panorama okolicy)

DZIEŃ TRZECI

Kolejny piękny dzień, aż się chce żyć :) to chyba otoczenie gór tak na mnie działa :). Dziś wyruszamy Do Hruboskalska, co prawda dzieci są trochę zawiedzione, bo mieliśmy jechać zwiedzać zamki ale wyszliśmy z założenia, że puki pogoda nam dopisuje to trzeba jak się to mówi łapać srokę za ogon :) Tak więc zapakowaliśmy priowiant i ruszyliśmy drogą na Turnov. Auta zaparkowaliśmy na parkingu Turnov-palesany- niedaleko ruin zamku Valdstein. Jak tylko powiedziałem dzieciom, że niedaleko jest zamek od razu się ożywiły i nie dały mi spokoju. Tak więc chcąc nie chcąc zaczęliśmy zwiedzanie od zamku. Oczywiscie na parkingu na dzień dobry miła Pani skasowała nas 50 koron za parkowanie :) Do zamku było niedaleko jakieś 500m po drodze spotkaliśmy miejscowych, którzy zrobili bramę dla nowożeńców. Muszę Wam powiedzieć, że to chyba miescowy zwyczaj aby pary młode fotografowały się na zamku. Do zamku prowadzi bardzo dobrze zachowany barokowy most. Niestety zamek nie zachował się w całości jednak i tak jest co zwiedzać, nie będę tu opisywał szczegółów, bo to trzeba zobaczyć.(Zamek Valdstein)
Po Zwiedzeniu zamku Udaliśmy się tzw trasą rowerową i po klikudziesięciu metrach odbiliśmy na niebieski szlak wiodący do skalnego miasta potem przy jeziorku weszliśmy na żółty szlak, którym wrócilismy w okolice parkingu. Parę słów warto poświęcić małemu jeziorku, w którym pływało tyle karpi, że przez chwilę myśleliśmy, że to hodowlany. Karpie, aż się prosiły o jedzenie więc dzieci poczęstowały je bułką - miło było popatrzeć na te rybeńki, aż żal, że nie miałem przy sobie wędki :)
cdn. :) Kolejny cel naszej naszej wycieczki to dwa zamki Trosky i Kost , ale na dziś już wystarczy wrażeń jedziemy popływać w jeziorku na terenie campingu.

DZIEŃ CZWARTY

Jak ten czas szybko leci..dni za szybko mijają :) Dziś dzieci szczęśliwe zwiedzimy aż dwa zamki. Pierwszy na cel - ruiny zamku Trosky. Jedziemy drogą z Jičína do Turnova. Już z daleka zauważamy wybijające się w górę dwie wieże warownej twierdzy, której początki sięgają XIV wieku. Wspomniane baszty noszą wdzięczne nazwy Panna i Baba. Z każdym metrem drogi wieże rosną nam w oczach. szybko dojeżdżamy na miejsce. Auto zostawiamy na parkingu gdzi możemy zaopatrzeć się w liczne pamiątki sprzedawane na straganach. nas jednak ciągnie od razu do zamku. Po opłaceniu biletów możemy rozkoszować się widokiem ruin zamku osadzonego na bazaltowej skale. Po wejściu krętymi schodami naszym oczom ukazuje się bajkowy krajobraz okolicy . Nie będę się tu rozpisywał, gdyż po prostu to trzeba zobaczyć. Podobne widoki oglądamy z mniejszej wieży. Po zrobieniu sporej ilości zdjęć posilamy się- przy okazji oglądając sokoły, które swym wzrokiem bacznie nas obserwowały.

No, ale teraz czas na kolejny zamek KOST - jeden z najpiękniejszych gotyckich zamków w Czechach i bardzo dobrze zachowany. Po dotarciu na miejsce opłacamy z góry wstęp za dwie trasy zwiedzania i pobieramy w języku polskim opis zamku, który się nam przyda gdy będziemy z przewodniczką zwiedzać zamek. Zamek imponuje wyglądem. Po odczekaniu około 40 minut rozpoczynamy wędrówkę po zamku. Można by tu sporo napisać co oglądaliśmy - wspomnę tylko o przedstawieniu, które odbyło się na dziedzińcu bardzo zabawne zresztą. Moją wyobraźnię natomiast pobudziły podziemnia gdzie zwiedziliśmy salę tortur. Mroczna muzyka, lekki półmrok, wilgoć sprawiały, że prawie odczuwaliśmy grozę tego miejsca, a liczne zgromadzone, wymyslne narzędzia tortur sprawiły, że prawie słyszęliśmy jęki torturowanych. naprawdę były to mroczne czasy i dziś trudno sobie wyobrazić, ze człowiek mógł drugiemu taki los zgotować. No ale zostawmy salę tortur. Warto również wspomnieć o tym jak wyglądała średniowieczna kuchnia. Przewodniczka bardzo ciekawie opowiadała jak przygotowywano, niektóre potrawy. Więcej nie będę opowiadał, bo trzeba tu przyjechać i samemu zobaczyć jak żyło się w takim zamku kilka wieków temu.

Po udanej wizycie w zamku w miejscowej gospodzie przepłukaliśmy gardło i na parkingu na pamiątkę wybiliśmy u miejscowego handlarza pamiątkową monetę.

cdn...